pages bg right
ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

.

.

.

.

.

.

18 kwietnia 2020

.

 

 

NIEDZIELA BIAŁA

ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

 

 

Przed tygodniem przeżywaliśmy Uroczystości Męki, Śmierci i Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Dziś kończy się Oktawa Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. W minionym tygodniu codziennie, przed Ewangelią można było usłyszeć to samo słowo:

 

            „Oto dzień, który Pan uczynił,

            radujmy się nim i weselmy”.

 

Radość ze Zmartwychwstania jest tak wielka, że nie da się jej zamknąć w jednym dniu. Ten dzień rozszerza się na całą Oktawę Wielkanocy, a właściwie na cały Okres Wielkanocny, aż do Zesłania Ducha Świętego:

 

„Oto dzień, który Pan uczynił,

            radujmy się nim i weselmy”.

 

W Katechizmie czytamy:

 

„Chrystus oznacza i urzeczywistnia w liturgii Kościoła przede wszystkim swoje Misterium Paschalne. W czasie ziemskiego życia Jezus zapowiadał Misterium Paschalne w swoim nauczaniu i uprzedzał je przez swoje czyny. Gdy nadchodzi Jego Godzina, przeżywa jedyne wydarzenie w historii, które nie przemija: Jezus umiera, zostaje pogrzebany, zmartwychwstaje i zasiada po prawicy Ojca „raz na zawsze” (Rz 6, 10; Hbr 7, 27; 9, 12). Jest to wydarzenie rzeczywiste, które miało miejsce w naszej historii, ale jest ono wyjątkowe, ponieważ wszystkie inne wydarzenia historyczne występują tylko raz i przemijają, znikają w przeszłości. Misterium Paschalne Chrystusa – przeciwnie – nie może pozostawać jedynie w przeszłości, ponieważ przez swoją Śmierć zniweczył On śmierć, a ponadto to, kim Chrystus jest, to, co uczynił i co wycierpiał dla wszystkich ludzi, uczestniczy w wieczności Bożej, przekracza wszelkie czasy i jest w nich stale obecne. Wydarzenie Krzyża i Zmartwychwstania trwa i pociąga wszystko ku Życiu”. (KKK 1085)

 

Dla pierwszych chrześcijan cotygodniową Wielkanocą była i dla nas powinnabyć każda niedziela, kiedy zwykle spotykamy się na Eucharystii.

 

Dziś mija tydzień od Uroczystości Zmartwychwstania. Dziś jest Niedziela Biała. Została tak nazwana nie tyle z powodu białych szat liturgicznych, ile z powodu ochrzczonych w Wigilię Paschalną, którzy przez całą oktawę przychodzili do kościoła w białychszatach. Czytamy dziś w Liturgii Godzin słowa św. Augustyna:

 

„Zwracam się do was wszystkich, dzieci nowo narodzone, niemowlęta Chrystusowe, nowe potomstwo Kościoła. Jesteście łaską Ojca i płodnością Matki-Kościoła, świętą latoroślą, świeżym zastępem, kwiatem naszej czci i owocem trudów, radością i nagrodą naszą, wy wszyscy, którzy trwacie w Panu”. (LG t. 2)

 

Dziś również przeżywamy obchodzone od dwudziestu lat w całym Kościele Święto Miłosierdzia Bożego. Kolekta Mszy św. mówi nam, jak mamy się zwłaszcza dziś modlić:

 

„Boże zawsze miłosierny, Ty przez doroczną uroczystość wielkanocną umacniasz wiarę Twojego ludu,pomnóż łaskę, której udzieliłeś, abyśmy wszyscy głębiej pojęli, jak wielki jest chrzest, przez który zostaliśmy oczyszczeni, jak potężny jest Duch, przez którego zostaliśmy odrodzeni, i jak cenna jest Krew, przez którą zostaliśmy odkupieni”.

 

To wszystko przeżywamy w kolejnych dniach roku 2020, kiedy dotyka nas plaga epidemii koronawirusa. Warto przypomnieć to, co było powiedziane tydzień temu.

Opowiadanie o plagach egipskich mówi, że doświadczani aż do rozpaczy są ci, co nie wierzą w prawdziwego Boga, tylko w jakichś swoich bożków jak bogowie Egiptu.W obecnej sytuacji jak i zawsze chodzi o to, by odnowić prawdziwą wiarę, żeby ona była żywa. Żeby to była wiara Kościoła, a nie jakieś moje indywidualne przekonania.

Dla chrześcijanina wzorem wiary jest Abraham. Najcięższą próbą wiary był dla niego moment, w którym Bóg powiedział, by ukochanego syna złożył w ofierze.Jest coś podobnego do sytuacji, w której znalazł się faraon. Chodzi o ukochanego, jedynego syna, syna pierworodnego. Ale jest zasadnicza, istotna różnica między Abrahamem a faraonem: WIARA. Abraham miał wiarę. Faraon nie miał wiary, ale też nie chciał wiary. Kolejne plagi, włącznie z ostatnią, czyli zabiciem pierworodnych miały go skłonić do aktu wiary wobec Boga Izraela. On jednak nie uwierzył. Zapłacił straszną cenę. Nic się nie nauczył. A jak my i dzisiejszy świat? Czy się nauczymy, czy będziemy uparci? Ktoś zauważył, że to co przeżywamy, jest zaledwie pierwszą plagą. Co będzie dalej? Nie wiemy. Dlatego warto pytać: jak ja przeżywam obecną sytuację: jak Abraham, czy jak faraon; z wiarą, czy bez wiary?

 

Dziś, jak w każdą niedzielę Kościół zaprasza nas do przeżywania wiary. Przychodzi do zatrwożonych i zalęknionych uczniów. Przychodzi do nas, także zatrwożonych i zalęknionych.

 

            „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam, gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»” (J 20,19)

 

Słyszymy te słowa w sytuacji, kiedy większość nie może usłyszeć ich podczas Eucharystii w kościele, we wspólnocie. Słyszymy je jednak jako wspólnota uczniów. Do nas jako do wspólnoty są skierowane te słowa.

 

„A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana”. (J 20,20)

 

Nie mogąc się zgromadzić w grupie większej niż pięć osób, pozostając najczęściej w domach spróbujmy odczytać te słowa jako skierowane do Kościoła, który przecież jest Ciałem Chrystusa. Św. Augustyn mówi:

 

Czym jest Kościół? Jest Ciałem Chrystusa. Połącz go z Głową i będziesz mieć całego człowieka. Bowiem głowa i ciało tworzą jednego człowieka. Kto jest głową? Jest nią Ten, który zrodził się z Maryi Dziewicy, który przyjął śmiertelne ciało, ale bez grzechu; który był bity, biczowany, wzgardzony i ukrzyżowany przez Żydów, który „został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia”. (Rz 4,25)

 

Katechizm Kościoła Katolickiego daje świadectwo wiary św. Joanny d’Arc”:

 

„Uważam, że Jezus Chrystus i Kościół stanowią jedno, i nie należy robić z tego trudności”. (KKK 795)

 

Mówimy w wyznaniu wiary: „Wierzę w Kościół”. Św. Jan Paweł II zauważa, że jest to artykuł wiary inny od pozostałych. Kiedy mówię: „Wierzę w Boga”, wiem, że Bogiem nie jestem. Kiedy jednak mówię: „Wierzę w Kościół”, wyznaję wiarę, że do Ciała Kościoła należę. Wierzę w to czym lub czego częścią jestem. Jezus dziś ukazuje swoje chwalebne rany na rękach, na nogach i w boku, ukazuje je w Ciele Kościoła. I może dlatego również odczuwamy brak zgromadzenia na Eucharystii, bo nie możemy w pełni przeżyć tego znaku: ukazania się Jezusa Chrystusa w zgromadzeniu wiernych. On przecież mówi:

 

            „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”. (Mt 18,20)

 

Dziś nie możemy w sensie dosłownym uradować się tak jak uczniowie. Nie możemy dotknąć Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Kiedy się sytuacja zmieni i będziemy mogli na nowo się gromadzić, warto będzie o tym pamiętać. Teraz chyba w większości jesteśmy jak Tomasz, który był nieobecny wtedy, kiedy przyszedł Jezus. Może też lepiej zrozumiemy jego słowa. One mówią również o tym, że choć pragnął, nie mógł dotknąć Ciała Jezusa Chrystusa. O tym doświadczeniu mogli uczniowie mu opowiadać, ale jak ma się opowiadanie do doświadczenia.

 

„Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę»”. (J20,24n)

 

W dwudziestym rozdziale Ewangelii św. Jana kilka razy jest zaznaczony dzień Zmartwychwstania:

 

„Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu…” (J 20,1)

            „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia (…) przyszedł Jezus…” (J 20, 19)

 

Nie przypadkiem jest również zapisane:

 

„A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!»” (J 20,26)

 

Doświadczenie obecności Jezusa Zmartwychwstałego ma być doświadczeniem osobistym, choć nie indywidualnym, z wyłączeniem innych ludzi. Dniem, na to przeznaczonym jest „pierwszy dzień tygodnia”, czyli niedziela. Tak było od samego początku, jak to jest zapisane w Mszale, np. w Drugiej Modlitwie Eucharystycznej:

 

Dlatego stajemy przed Tobą i zjednoczeni z całym Kościołem, uroczyście obchodzimy pierwszy dzień tygodnia, w którym Jezus Chrystus zmartwychwstał i zesłał na Apostołów Ducha Świętego”. (II Modl. Euch.)

 

Znowu mówi Katechizm:

 

„Kościół jest Ludem Bożym, ponieważ spodobało się Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, lecz ustanowić ich jako lud, zgromadzony w jedności z Ojcem i Synem,

i Duchem Świętym”. (KKK 153)

 

Uleczenie niewiary Tomasza jest jego najbardziej osobistym choć nie indywidualnym doświadczeniem, możliwym tylko w Kościele, we wspólnocie wierzących. Jest to znak nie tylko dla Tomasza, ale dla wszystkich uczniów.

 

„«Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli»”. (J20,27nn)

 

Było to bardzo mocne doświadczenie; doświadczenie tak mocne, że do dziś z niego korzystamy. Nie dociekamy, dlaczego Tomasz był nieobecny wśród uczniów w dzień Zmartwychwstania. Nie dociekamy i nie oceniamy. Prawdę mówiąc, teraz w tej sytuacji, jaka jest w 2020 roku, przeżywamy zbiorowo nie tyle doświadczenie uczniów, którym ukazał się w dzień Zmartwychwstania Jezus, co doświadczenie Tomasza nieobecnego we wspólnocie w dzień zmartwychwstania. Ilu Tomaszów na całym świecie nie może być na spotkaniu ze Zmartwychwstałym Panem? Ilu nie może zobaczyć i dotknąć Jego rąk i Jego boku w ciele Kościoła, podczas Eucharystii? Mamy co prawda Internet mamy radio, telewizję i możemy obejrzeć Mszę w telewizji. Jest to jednak tylko namiastka, a nie prawdziwa liturgia. W piątek, 17 kwietnia papież Franciszek podczas Mszy św. w Domu św. Marty mówił komentując wydarzenie spotkania Jezusa z uczniami opisane w ostatnim rozdziale Ewangelii św. Jana:

 

„Także my chrześcijanie na naszej drodze życia kroczymy, aby wzrastać w zażyłości z Panem. Pan, można by powiedzieć, jest, jak gdyby, «na wyciągnięcie ręki», gdyż kroczy razem z nami, wiemy, że to On. Nikt Go nie pytał: «kim jesteś?», bo wiedzieli, że to Pan. Zażyłość z Panem w codzienności, taka, jak i nas chrześcijan. A oni na pewno razem zjedli śniadanie, rybę i chleb, rozmawiali o wielu rzeczach bardzo naturalnie. Ta zażyłość z Panem, nas chrześcijan, jest zawsze wspólnotowa. Tak, jest bardzo osobista, ale także wspólnotowa – podkreślił Ojciec Święty. – Zażyłość bez wspólnoty, bez chleba, bez Kościoła, bez ludu i sakramentów jest niebezpieczna. Może stać się zażyłością – powiedzmy – gnostyczną, relacją tylko dla mnie, oderwaną od ludu Bożego. Zażyłość apostołów z Panem zawsze była wspólnotowa, zawsze przy stole, znaku wspólnotowości. Zawsze była powiązana z sakramentem, z chlebem”.

           

            „Przed Wielkanocą, kiedy pojawiła się informacja, że będę ją celebrował w pustej bazylice św. Piotra, pewien bardzo dobry biskup uczynił mi zarzut: «Dlaczego, w tak wielkiej bazylice, nie może być choćby przynajmniej 30 osób, aby można było widzieć wiernych? Przecież to nie będzie niebezpieczne». Zastanawiałem się nad tym i pomyślałem, że on powiedział mi: «Uważaj, abyś nie zwirtualizował Kościoła, sakramentów, ludu Bożego». Kościół, sakramenty, Boży lud są bowiem czymś konkretnym.To prawda, że w obecnym czasie musimy tak żyć, ale po to, by wyjść z tunelu, nie pozostawać tam. To jest właśnie zażyłość apostołów, nie gnostyczna, nie wirtualna, nie samolubna, ale zażyłość konkretna, w ludzie”.

 

Św. Tomasz nie wiedział, że będzie coś takiego jak radio, telewizja czy Internet. Nie przypuszczał, że nie wiem czy lepiej, ale inaczej będziemy rozumieli jego słowa:

 

„Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. (J 20,25)

 

Dla jego wiary i dla naszej wiary niezbędne jest dotknięcie zranionego i uwielbionego Ciała Jezusa Chrystusa, którym jest Kościół. Naprawdę, nie mogę uwierzyć, jeżeli nie dotknę. On ma rację. Do tego zresztą i jego i nas, tylu Tomaszów zachęca Pan Jezus:

 

«Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» (J 20,27)

 

Jak nam wszystkim tego właśnie doświadczenia teraz brakuje… Trzeba więc modlić się o uwolnienie od plagi koronawirusa nie tylko dlatego, że mogę się zarazić, zachorować, a może i umrzeć. Trzeba się modlić i dlatego, żebyśmy tego pierwszego dnia tygodnia, i każdego ósmego dnia mogli doświadczyć i powiedzieć:

 

«Widzieliśmy Pana!» (J 20,25)

 

Potrzebne jest nam również i to doświadczenie spotkania z Panem Jezusem, który mówi:

 

«Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» (J 20,27)

 

Inaczej bowiem nie mogę powiedzieć:

 

«Pan mój i Bóg mój!» (J 20,28)

 

Nie mogę również usłyszeć we właściwy sposób słów Pana Jezusa:

 

«Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». (J 20,29)

 

W 2020 roku przeżywamy Święto Miłosierdzia Bożego. Najbardziej znanym znakiem tego nabożeństwa jest obraz „Jezu ufam Tobie”. Wszyscy znamy ten obraz. Znany jest na całym świecie. W obecnym czasie pandemii koronawirusa we Włoszech rozwija się akcja umieszczania tego obrazu na drzwiach domów. Co nam dziś ten obraz mówi? W dzisiejszej Ewangelii dwa razy czytamy:

 

            „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam, gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana”. (20,19n)

            „A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!»” (J 20,26)

 

Ważne jest: „stanął pośrodku, ukazał im ręce i bok”. Nam, zatrwożonym i wylękłym jak uczniowie, niedowierzającym lub wręcz niewierzącym jak Tomasz ukazuje się Jezus, który chce budzić wiarę.

 

„Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!”

 

Św. Paweł mówi:

 

„Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»”. (1 Kor 12,3)

 

Święty Tomasz mówi dotykając ran Pan Jezusa:

 

«Pan mój i Bóg mój!» (J 20,28)

 

Czytamy u św. Grzegorza Wielkiego:

 

„Więcej (bowiem) niewiara Tomasza do wiary pomogła niż wiara innych uczniów. (…) Pan po swoimi zmartwychwstaniu pozwolił, iż Jego uczeń wątpił, jednakże w tym wątpieniu go nie pozostawił… I tak uczeń, który wątpił i dotykał, stał się świadkiem rzeczywistego zmartwychwstania.

            Dotknąwszy zaś zawołał: „Pan mój i Bóg mój”. „Rzecze mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, żeś Mnie ujrzał, Tomaszu; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Apostoł Paweł mówi: „Wiara jest postawą tych rzeczy, których się spodziewamy, przeświadczeniem o prawdzie tego, czego się nie widzi” (Hbr 11,1). Z tego jasno wynika, że wiara jest uzasadnieniem tych rzeczy, które widzialnymi stać się nie mogą. Co to tego, co się widzi, nie ma się wiary, lecz poznanie. Dlaczego jednak, gdy Tomasz zobaczył i dotknął, powiedziano: „Uwierzyłeś dlatego, żeś Mnie ujrzał”? Dlatego, że co innego widział, a w co innego uwierzył. Śmiertelny bowiem człowiek Bóstwa widzieć nie może. Zobaczył człowieka, a wyznał wiarę w Boga, mówiąc: „Pan mój i Bóg mój”. Patrząc więc, uwierzył. Widząc prawdziwego człowieka zawołał, iż Ten jest Bogiem, którego widzieć nie mógł”. („Karmię was tym, czym sam żyję” rok A, s. 173)

 

W dzisiejszym czasie naprawdę potrzeba nam wiary. Tę wiarę wyraża obraz Jezusa Miłosiernego i napis:

 

„Jezu, ufam Tobie”.

 

Prośmy więc o tę wiarę, o prawdziwą wiarę.

 

 

Post a Comment

Komentarze zamknięte.