pages bg right
Warto przeczytać. Grzech i łaska, czyli o stanie Kościoła

Warto przeczytać. Grzech i łaska, czyli o stanie Kościoła

.

.

23 czerwca 2019

.

  

„Ochrona nieletnich w Kościele” to temat spotkania przewodniczących episkopatów z całego świata z papieżem Franciszkiem, które odbędzie się w Watykanie od 21 do 24 lutego. Wydaje się jednak, że nie chodzi tu tylko o problem pedofilii.

fot. ks. H. Zieliński/Idziemy

Chodzi też o pytania dotyczące spraw zasadniczych, kondycji i przyszłości Kościoła. Skandale, o których mowa, domagają się bowiem nie tylko doraźnych, punktowych działań, ale głębszego spojrzenia na sytuację Kościoła. Problem w tym, że sytuacja Kościoła jest jeszcze bardziej złożona niż np. sytuacja Polski, co do której istnieją skrajnie różne oceny. Można usłyszeć wszystko, w zależności od tego, gdzie się ucho przyłoży. Tym niemniej spróbujmy…

„Wasza Świątobliwość jest najpotężniejszym papieżem wszystkich czasów. Nigdy wcześniej Kościół katolicki nie miał więcej wiernych, nigdy nie rozszerzył się aż tak bardzo, dosłownie aż do krańców świata” – powiedział Peter Seewald w wywiadzie-rzece z Benedyktem XVI „Światłość świata”. Dlaczego mógł pozwolić sobie na takie zagajenie?

Bo patrząc na statystyki, można by powiedzieć, że Kościół katolicki trzyma się całkiem dobrze. Na świecie liczba katolików stale wzrasta. Jest ich obecnie prawie 1 mld 300 mln, co stanowi 17,7 proc. ludności naszej planety. Na zakończenie 2015 r. było o 12,5 mln ochrzczonych więcej niż rok wcześniej. Wzrost dotyczy prawie wszystkich kontynentów, z wyjątkiem oczywiście Europy. Na świecie posługuje ponad 5 tys. 350 biskupów, prawie 415 tys. kapłanów i 46 tys. diakonów stałych. Co prawda liczba księży i kandydatów do kapłaństwa w ciągu ostatnich trzech lat lekko maleje, ale w podobnych słowach, jak te przytoczone wyżej słowa Seewalda, mógłby zwrócić się jakiś dziennikarz także do Franciszka.

Pomimo niezłych statystyk wydaje się, że w Kościele przeważa obecnie, szczególnie w Europie, ale nie tylko, poczucie niepewności i zagubienia wobec świata. Jeśli popatrzymy na kulturę, media, politykę, to katolicy znajdują się w odwrocie. Benedykt XVI, odpowiadając na tamto zdanie Seewalda, stwierdził, że statystyki nie są oczywiście bez znaczenia, ale nie na nich opiera się władza papieska. Potem zaś zauważył, że „ogólny kierunek naszych czasów prowadzi do konfrontacji z Kościołem” i że „przede wszystkim w zachodnim świecie istnieje niechęć do Kościoła”, a „chrześcijaństwo czuje się poddane nietolerancyjnej presji”.

Można by do tego dodać presję islamu, którego radykalne odłamy prześladują i zabijają chrześcijan, a odłamy umiarkowane prowadzą z chrześcijaństwem dialog, tyle że nieoparty na rzeczywistej wzajemności, tj. analogicznym traktowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich i muzułmanów w krajach chrześcijańskich.

To wycofywanie się chrześcijaństwa, w tym Kościoła katolickiego, pod naporem islamizacji i laicyzacji widać np. w takich miastach jak Strasburg, który kiedyś nazywany był „miastem tysiąca kościołów”. Dziś wiele dzielnic w tym mieście stało się z jednej strony – jak można przeczytać – „twierdzami wojującego islamizmu w sercu Alzacji”, a z drugiej strony Strasburg jest centrum agresywnego laicyzmu. Przy czym obydwie strony, zwalczając Kościół, nie tykają zbytnio siebie nawzajem. Islamiści wiedzą, że na obecnym etapie liberalna lewica jest ich sprzymierzeńcem, bo otwiera granice i chce budować społeczeństwa multi-kulti. Liberalna lewica natomiast wykorzystuje islam, by osłabić chrześcijańską tożsamość Europy (mamy muzułmanów, a zatem w szkole nie powinno być jasełek itp.). Przy czym islamiści żywią przekonanie, że jest tylko kwestią czasu, kiedy Europa stanie się islamska, a lewica liberalna żywi nadzieję, że islam zmięknie, zsekularyzuje się i w rezultacie podporządkuje „światłym ideom”.

Klerykalizm i Jan Paweł II

Biskupi, którzy zbiorą się w tych dniach w Watykanie, będą zapewne próbowali odpowiedzieć na pytanie, co leży u podłoża skandali pedofilskich w Kościele. Jest grupa hierarchów, nazwijmy ich postępowymi, którzy uważają, że przyczyną jest klerykalizm, przy czym nie precyzują tego pojęcia. Wedle jednej z możliwych definicji klerykalizm polega na podporządkowywaniu duchowieństwu życia społecznego, polityki i kultury. Jednak tak rozumianego klerykalizmu dzisiaj właściwie nie ma. A jeśli w ostatnich 50 latach gdzieś był, to nie znam poważnych analiz, które by pokazywały, w jaki sposób miałby on być przyczyną pedofilii. Inne ujęcie klerykalizmu wskazuje na mocny podział: księża-świeccy. Odpowiedzialnymi za Kościół byliby jedynie ci pierwsi. Świeccy natomiast mieliby słuchać nauk, uczestniczyć w liturgii, przyjmować sakramenty. Poczucie władzy nad świeckimi w Kościele miałoby ułatwiać molestowanie.

Nie wydaje mi się, by to łączenie tak czy inaczej rozumianego klerykalizmu z molestowaniem seksualnym dotykało istoty problemu. Widać jednak, że służy pewnym środowiskom do forsowania chcianych przez nie zmian w Kościele. Mówi się np., że skoro klerykalizm prowadzi do nadużyć seksualnych, to trzeba go wyplenić, a jednym ze sposobów, by to osiągnąć, będzie zniesienie celibatu i kapłaństwo kobiet. Tego rodzaju rozumowanie kryje się za niedawno opublikowanym listem grupy niemieckich teologów, duchownych i świeckich, którzy żądają reform w Kościele. Kardynał Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, nazwał ich „męskim związkiem klerykalnym” i zarzucił, że nie zaprezentowali „sprawdzalnych empirycznie i logicznie uzasadnionych twierdzeń”. Zdaniem kard. Müllera, przypadki przestępstw seksualnych wobec nieletnich w strukturach kościelnych nie mogą być wykorzystywane do żądania zniesienia celibatu, wprowadzenia kapłaństwa kobiet, desakramentalizacji posługi kapłańskiej czy też przekształcania jej w urząd religijno-społeczny.

Łączeniu pedofilii z klerykalizmem towarzyszą niekiedy próby oskarżania Jana Pawła II o poważne zaniedbania czy też wręcz ukrywanie przypadków molestowania seksualnego w Kościele. I robią to nie tylko lewicowo-liberalne media, które nie mogą darować Janowi Pawłowi II mówienia o „cywilizacji śmierci”, ale także różne ważne osoby z wnętrza Kościoła. A przecież proces beatyfikacyjny i proces kanonizacyjny zostały przeprowadzone z pełną starannością, bez omijania trudnych kwestii.

Homoseksualizm i poprawność polityczna

Wielu wiąże skandale seksualne w Kościele nie tyle z klerykalizmem, co z postępującym relatywizmem, w tym ze wzrostem liczby homoseksualistów wśród duchownych. Niektórzy głosili odnowę Soboru Watykańskiego II jako liberalizację wszystkiego. Stosowanie Kodeksu Prawa Kanonicznego, a przede wszystkim kanonów dotyczących konkretnych kar, jakie mogą lub powinny być nałożone w różnych sytuacjach, stało się niemodne. To wszystko zbiegło się z nośnymi hasłami rewolucji seksualnej. Tej atmosferze ulegali także duchowni. Podczas burzliwej dyskusji wokół nadużyć seksualnych, jakich dopuścił się słynny reżyser Roman Polański, ze strony jego obrońców można było usłyszeć i taki argument, że w tamtych czasach w środowisku filmowców takie zachowania były uważane za normalne. Fetowany na europejskich salonach lewicowy europarlamentarzysta Daniel Cohn-Bendit w latach 70. wielokrotnie chełpił się swymi pedofilskimi doświadczeniami. „Mój ciągły flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać” – pisał bez żenady.

Jest prawdopodobne, że to właśnie w tamtym czasie, tj. od lat 60., zaczął rosnąć procent kapłanów o tendencjach homoseksualnych. Z różnego rodzaju badań przeprowadzonych np. przez uczelnię kryminologiczną John Jay College przy Uniwersytecie Miasta Nowy Jork, Królewską Komisję ds. Odpowiedzi Instytucji na Wykorzystywanie Seksualne Dzieci w Australii oraz Wielką Ławę Przysięgłych stanu Pensylwania wynika zaś związek między homoseksualizmem a nadużyciami seksualnymi księży. Większość nadużyć seksualnych, których dopuszczali się duchowni, to molestowanie dojrzewających nastolatków (efebofilia) albo dzieci płci męskiej (pedofilia). Do tego dochodzą skandale homoseksualne, które nie są przestępstwami w świetle kodeksu karnego, ale które niszczą od wewnątrz życie wspólnoty Kościoła. Oczywiście są też osoby heteroseksualne, które dopuszczają się różnych nadużyć, przestępstw seksualnych. Tym niemniej w środowisku duchownych są one w mniejszości. Dlatego też prawdziwe jest stwierdzenie, że bez poradzenia sobie z problemem dopuszczania do święceń osób o tendencjach homoseksualnych Kościół nie poradzi sobie z problemem molestowania nieletnich przez duchownych.

Powyższa teza jest jednak bardzo kontestowana przez niektóre środowiska, także w samym Kościele. Jest niepoprawna politycznie. Widząc tę sytuację, kard. Wilfrid Fox Napier z Republiki Południowej Afryki wykrzyknął: „Boże dopomóż! Niedługo będziemy przepraszać za nauczanie, że kazirodztwo to też grzech. Poprawność polityczna jest dziś najgorszą z herezji”. Pozostaje mieć nadzieję, że przewodniczący episkopatów wraz z Franciszkiem będą wolni od wszelkiej poprawności politycznej, by pozostawać otwartym na Ducha Bożego, który nie tylko „przekona świat o grzechu” (J 16,8), ale także wskaże właściwe rozwiązania.

Zakończenie optymistyczne

Patrząc na problemy piętrzące się w Kościele i przed Kościołem, nie traćmy wiary i nadziei. Pamiętajmy o trzech zdaniach Jezusa: „Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18), „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20), oraz „Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy” (J 16,13).

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie

 

 

 

 

za: http://idziemy.pl/kosciol/grzech-i-laska-czyli-o-stanie-kosciola/58125/1/
13 lutego 2019
Post a Comment

Komentarze zamknięte.