pages bg right
Dlaczego ks. Ślusarczyk zrezygnował z przyjęcia święceń biskupich?

Dlaczego ks. Ślusarczyk zrezygnował z przyjęcia święceń biskupich?

.

.

.

.

.

23 grudnia 2018

.

.

Tomasz Krzyżak
(fot. diecezja.pl)

Pytają mnie ludzie o to, co stało się w Krakowie. Dlaczego biskup-nominat kilka dni po oficjalnym ogłoszeniu nominacji, zrezygnował i nie przyjmie sakry biskupiej.

„Przecież papieżowi się nie odmawia” – argumentują moi rozmówcy. Jedni zauważają, że jest to sprawa bez precedensu. Inni doszukują się spisku, bo przecież głośno o homolobby w Kościele. Jeszcze inni mówią, że u podłoża tej decyzji leży kwestia  molestowania seksualnego nieletnich, przebąkują o sprawie ks. Jankowskiego.

Wielu zwraca uwagę na dość niefortunną wypowiedź arcybiskupa krakowskiego o „tajemnicy Kościoła”, która niczego nie wyjaśniła, a jedynie podkręciła spekulacje. Wszyscy oczekują odpowiedzi na pytanie: dlaczego. A kiedy odpowiadam, że naprawdę nie wiem skąd taka decyzja ks. Franciszka Ślusarczyka, że pewnie wszystko dokładnie przemyślał, przemodlił i uznał, że nie jest w stanie wziąć na siebie wszystkich obowiązków bycia biskupem, pojawia się niedowierzanie. Bo przecież muszę wiedzieć, skoro tak dużo piszę o Kościele. A ja naprawdę nie wiem. I nawet nie próbuję w to wchodzić, uznając, że to sprawa między kapłanem a Bogiem. Tak po prostu.

Nie oznacza to, że się nie zastanawiałem. Bardziej jednak skupiałem się na tym, dlaczego ta decyzja nie została podjęta pomiędzy wizytą zainteresowanego u nuncjusza, a dniem ogłoszenia. Od spotkania z nuncjuszem do tej uroczystości mija zawsze trochę czasu.

Gdyby rezygnacja zostałaby złożona i przyjęta w tym okresie, nie byłoby – przynajmniej w sferze medialnej – precedensu i wielu domysłów. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że nominat potrzebował nieco więcej czasu, i że lepiej, że zrezygnował teraz, a nie tuż po święceniach. Wszak lepiej być naprawdę dobrym księdzem niż byle jakim biskupem.

W całej tej sprawie moją uwagę zwróciły nie tyle pytania o powody, jakie zadawali ludzie, którzy nie mają wiedzy o kościelnych procedurach – bo wcale nie muszą – ale kompletna niewiedza, a czasami wręcz ignorancja moich kolegów po piórze. Tylu bzdur na temat wyłaniania kandydatów do biskupstwa, całej procedury nominacji, rzekomej wiedzy księdza, o tym, że zostanie biskupem nawet na rok wcześniej, itp. nie czytałem już dawno.

A przecież czasem wystarczy jedynie sięgnąć do jakiejś książki na ten temat, a gdy nie ma jej pod ręką zwyczajnie zadzwonić i zapytać. Parę kompetentnych osób dałoby się do tego tematu znaleźć. Prościej jest jednak usiąść i po prostu napisać, co w głowie siedzi. Bo przecież goni czas, ludzie czekają na newsa, konkurencja depcze po piętach, a tematy „kościółkowe” kontrowersyjne i bezprecedensowe mają wzięcie. Tylko czy czasem nie trzeba się trochę douczyć, by o nich pisać? Czy za każdym razem trzeba robić odbiorcy sieczkę w mózgu?

Z modlitwą za księdza Ślusarczyka, światło Ducha Świętego dla moich kolegów dziennikarzy i siebie idę w święta Bożego Narodzenia. O autorach i czytelnikach deon.pl nie zapominam!

Tomasz Krzyżak – autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego „Rzeczpospolitej”. W wydawnictwie WAM wydał: „Nie mam nic do stracenia – biografia abp. Józefa Michalika” oraz „Wanda Półtawska – biografia z charakterem”

za:https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,3472,dlaczego-ks-slusarczyk-zrezygnowal-z-przyjecia-swiecen-biskupich.html
Post a Comment

Komentarze zamknięte.